» Blog » Kocioł fajny był.
30-09-2012 15:45

Kocioł fajny był.

W działach: Konwenty, Gry Planszowe, Historia | Odsłony: 3

Kocioł fajny był.
Swoją drugą wizytę na ,,Kotle", warszawskim festiwalu gier różnych, odbyłem wczoraj.

Pojawiłem się wcześnie i posnułem pomiędzy rozkładającymi się stoiskami, by po otwarciu pierwszych atrakcji udać się do sali IPN.

Tam miałem okazję zagrać zarówno w 303 jak i jego nie wydaną jeszcze kontynuację, traktującą o obronie Warszawy przed zbombardowaniem (jak dla mnie ta wersja jest lepsza-strony są bardziej zróżnicowane i pojawia się więcej ciekawych elementów taktycznych, takich jak chmury czy maskowanie, a jednocześnie nie burzy to balansu gry). W obu przypadkach pech w kościach i błędy taktyczne doprowadziły do tego, że zwycięstwo wyślizgnęło mi się z rąk w dosłownie ostatnim momencie.

Poza tym rozegrałem kilka partii w Awans i w nową, także niewydaną grę Instytutu-Znaj Znak.

W zasadzie są to stare, dobre Dobble, tyle, że zamiast różnorakich rysunkowych głupot pokroju ręki-oka, znaku stopu czy świeczek, pojawiają się na nich daty (np. wybuchu wojny polsko-jaruzelskiej), flagi (w tym flaga UPA), godła (w tym kilka różnych godeł RP) i postacie, takie jak Nikita Chruszczow czy Janusz Korczak.

Gra daje dużo radochy, ale tylko jeśli grają w nią dwie ogarnięte historycznie postaci. W przeciwnym wypadku szybko dochodzi do sytuacji, w której ignoruje się obowiązek zgadnięcia, co przedstawia wspólny dla obu kart symbol, bo nikt tego nie wie, a nieumiejętność odgadnięcia symbolu to automatyczny punkt dla przeciwnika. Siedzi się więc i czeka, aż tamten wymięknie i spróbuje trafić, najpewniej gwarantując nam punkt.

Poza tym, miałem dzięki Znaj Znak okazję poczuć się jak maniak Dobbli. Pamiętam jak kiedyś grałem w tę słynną grę z dwójką jej fanów i jedną, również zieloną osobą. W zasadzie jak zebraliśmy po cztery pary to było dobrze-reszta szła do weteranów. Tu podobnie musieli czuć się ludzie zasiadający do gry bez znajomości rozwinięcia skrótu ,,RWE" czy ,,PZPR".

W związku z loterią udało mi się zebrać sporo fajnych gratów-nową edycję Kolejki z dodatkiem (W wersji zrób-to sam. Zawiera on na przykład 5 niebieskich pionków i białą farbę by je przemalować) czy książkę Migawki Historii, którą chciałbym polecić wszystkim zajmującym się historią raczej gwoli własnej rozrywki niż z zawodowego punktu widzenia. Poza tym były również koszulki IPN, rozliczne publikacje instytutu czy pendrive'y z ciekawostką- dostępnymi w internecie grami IPN w wersji Flash (to jest Awansem, 303 i Pamięcią'39, czyli zwykłym memory).

Spotkałem Jade Elenne, ale niestety nie było okazji zamienić więcej niż dwa zdania, a i później nie złożyło się jej spotkać (a szkoda).

Spędziłem trochę czasu przy stoisku Portalu-miałem okazję zagrać pół partii Dancerem przeciw Stalowej Policji i jedną rozgrywkę w Konwój. Portal nie posiadał stoiska jako takiego, a tylko kilku wolontariuszy z własnymi egzemplarzami gier, z oczywistych powodów nie prowadzących sprzedaży.

Aha. I jak wam ktoś powie, że Molochem ciężko wygrać w Konwój, nie wierzcie.

Reszta dnia upłynęła mi na sesji Głębi Prestrzeni u Indoctrina. I powiem-było super.

Postaci, czyli bardzo ekscentryczny technik, mój niesamowicie przerażony wizją nadciągającej śmierci neurotyczny pilot i, raczej bezbarwni, Esper (coś jak psionik) oraz Przestrzeniec (w tym wypadku był on postacią nastawioną na interakcje społeczne), prowadzony przez osobę całkowicie zieloną w RPG.

Zastanawiam się, czy niewielki udział w akcji tych ostatnich nie wynikał po części z tego, że dwie postacie-właśnie pilot i technik-miały najwięcej do roboty i testowały swoje zdolności w większości kluczowych momentów, a umiejętności ESP i Przestrzeńca zostały przetestowane po razie w ciągu sesji.

No i oczywiście z tego, że neurotyk z przypadku (czy tylko mi najlepsze postacie wychodzą wtedy, gdy na początku przez chwilę zachowam się w sposób nieco odstający od zaplanowanego i tak już zostanie?) i wyluzowany (niczym stereotypowy Jamajczyk) technik zagarniali niemal całe społeczne interakcje-głównie dlatego, że miały one miejsce tylko między nimi (ekscentryk wkurzał neurotyka, co sprawiało, że neurotyk bardziej panikował i mocniej prowokował ekscentryka), a w sumie pojawiło się trzech BN-wszyscy na koniec i do tego z jednym i tak tylko pilot mógł rozmawiać.

Tak czy siak, Indoctrine dowiódł, że można poprowadzić, ciekawy, emocjonujący i wciągający scenariusz bez żadnej walki, czy choć jednej zręcznościowo-epickiej sceny akcji wyjętej wprost z amerykańskiego filmidła, przy jednoczesnym braku kryminalnej, czy szpiegowskiej, intrygi.

Jak sądzę sesja ta podobał się wszystkim obecnym-zawierała zarówno sporo myślenia, konfliktów społecznych (z mojego punktu widzenia) jak i dużo humoru.

Znaleźliśmy kota.
Technik:Nazwijmy go Jones!
Pilot:Czy tylko mi zrobiło się nieswojo?

Wracamy (Pilot i Przestrzeniec) po spotkaniu z koto-podobnymi obcymi-w towarzystwie jednego z nich, ale za to bez technika i wspomnianego zwierzaka-Jonesa. Indoctrine opisuje scenę Esperowi.
Esper:Wytrzeszczam oczy i pytam: Coście do cholery zrobili z Jonesem?


Teraz już nieśmieszne? Sami widzicie, że jak wtedy zdawało się to dobrym powodem do śmiechu, to musieliśmy się nieźle bawić.

Sam system jest fajny, ma fajny setting i prostą, szybką mechanikę (ale gwoli ścisłości nadmieniam, że nie było symulacyjnych walk w kosmosie).

Do zobaczenia na następnym Kotle, lub jeszcze lepiej-wcześniej.

Komentarze


Indoctrine
   
Ocena:
+1
Ha, muszę przyznać że obie sesje które poprowadziłem na Kotle - udały się :)

Pierwsza - bardziej nastawiona na akcję, dziejąca się w podziemnym mieście Lucyfera, górniczej planety Syriusza - trwała jakieś 3,5h. Gracze wyszli obronną ręką z kilku sytuacji i przeżyli :)

Druga - specyficzny trochę surwiwal w kosmosie i na planecie - szczególnie dzięki dwóm bohaterom nabrał humoru. Jako MG bawiłem się świetnie :)

Dziękuję graczom i organizatorom :)
01-10-2012 10:04
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Wow! Przestrzeniec był prowadzony przez osobę kompletnie zieloną w RPG? A to nie był Laveris?
02-10-2012 13:51
Szary Kocur
   
Ocena:
+1
Nie. Von Mansfeld primo: Nie jest kobietą. Secundo:Był na drugiej sesji.
02-10-2012 15:18
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Dziwne. Wszytko się zgadza. On też się na RPG nie zna.
02-10-2012 15:29

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.